Lekcja z Tokio – czyli dlaczego gigantyczne horny i 15″ doły biją małe monitory na łeb
Siedziałem w pokoju, który był mniejszy od mojego salonu. Typowe japońskie mieszkanie – może 15 metrów, może 18, ciężko powiedzieć, bo większość przestrzeni zajmowały głośniki.
Nie, czekaj, nie „głośniki” to za małe słowo.
Przede mną stały estradowe LANDARY. Horny na wysokości głowy dorosłego człowieka, skrzynki basowe o głębokości 60 centymetrów i grubości ścianek jak forteca. Morita-san, właściciel tego wszystkiego, stał obok ze spokojem buddyjskiego mnicha i czekał, aż odzyskam zdolność mowy.
(więcej…)