Więc oto jesteś, siedzisz w swoim pokoju albo w aucie, patrzysz na tego małego, czarnego pokurcza z napisem „500W MEGA BASS ULTRA POWER” i zastanawiasz się, dlaczego cholera twój bass brzmi jak by ktoś pukał w kartonowe pudło wypełnione styropianem zamiast jak trzęsienie ziemi, które obiecywał ci ten uśmiechnięty beniz z ze sklepu dla idiotów tego na M. No to ci powiem dlaczego – bo sam dopuściłeś do tego.
Wyobraź sobie, że twój głośnik basowy to płuca. Wielkie, potężne płuca, które potrafią wciągnąć i wypchnąć masę powietrza. Teraz wyobraź sobie, że zamknąłeś te płuca w pudełku wielkości paczki od butów. Co się stanęło? No właśnie – nic dobrego. Głośnik zaczyna się dusić jak astmatyk na maratonie, membrana próbuje się poruszać, ale powietrze w tej mikroskopijnej skrzynce działa jak amortyzator, który krzyczy „NIE RUSZAJ SIĘ TAK SZYBKO!”. I to jest dokładnie to, co dzieje się z tymi wszystkimi „kompaktowymi” subwooferami, które handlarze wciskają wszystkim naiwniakom.
Ten gość z garażu, bohater naszej historii, postanowił udowodnić to naukowo. Wziął porządny dziesięciocalowy Dayton Audio Ultimax – a to nie jest byle gówno, to solidny driver, który w teorii powinien radzić sobie nawet w małych obudowach – i wsadził go kolejno do trzech pudełek: małego (0,4 stopy sześciennej), średniego (0,65 stopy sześciennej) i dużego (0,88 stopy sześciennej). Dla tych, którzy nie kumają imperialnych jednostek: to odpowiednio około 11, 18 i 25 litrów.
Zanim przejdziemy dalej, musimy pogadać o tym tajemniczym „Qtc”. To taki parametr, który mówi ci, jak bardzo twoja obudowa jest „zoptymalizowana”. Ideał to 0,707 – nie pytaj dlaczego, to matematyka audiozjebów, którzy mają za dużo wolnego czasu. Generalnie poniżej tego masz luźną, leniwą obudowę, powyżej – twardą i spiętą jak struna. Nasze małe pudełko miało Qtc na poziomie 0,862, czyli było napięte jak stringi na plaży w Sopocie.
Fizyka nie kłamie, handlarze tak
Kiedy nasz eksperymentator zmierzył te trzy pudełka, wyszła prawda naga i nieubłagana. W zakresie 60-70 Hz wszystkie trzy grały mniej więcej tak samo – około 95 dB. „No widzisz!” – krzyknie teraz sprzedawca z RTV Euro AGD – „nie ma różnicy!”. Ale poczekaj chwilę, chłopie. Bo gdy schodzimy do 50 Hz, zaczynają się schody. A przy 40 Hz? Małe pudełko zaczyna kwilić jak szczeniak, któremu ktoś nadepnął na ogon.
Przy 20 Hz – tam gdzie PRAWDZIWY bass się zaczyna, tam gdzie czujesz to całym swoim jestestwem, tam gdzie twoje wnętrzności zaczynają wibrować w rytm muzyki – małe pudełko jest o 3 dB słabsze od średniego. „No i co z tego, 3 dB to niewiele” – pomyślisz. NIEWIELE?! 3 dB to jest ni mniej ni więcej niż DWA RAZY więcej mocy! To jest różnica między „jest basik” a „CZUJĘ KURWA BASS”.
I tutaj jest pies pogrzebany. Gdy skaczesz z malutkiego 11-litrowego pudełka do 18-litrowego, robisz skok o 50% w objętości. Efekt? OGROMNY. Ale gdy skaczesz z 18 do 25 litrów, to już nie jest taki dramatyczny przyrost – to tylko około 40% więcej objętości. Prawo malejących korzyści w całej okazałości. Im większe robisz pudełko, tym mniejszy jest przyrost wydajności na każdy dodatkowy litr.
Przestrzeń basowa to nie jest opcja
Ale zaraz, zaraz – powie ktoś – przecież producenci robią te małe subwoofery! Jasne, robią. I wieszz co? ONE SĄ DO DUPY. Są gorsze niż nic? Nie. Czy dają ci PRAWDZIWY, GŁĘBOKI, TRZĘSĄCY-ZIEMIĄ bass? Absolutnie – zero szans.
Ten Ultimax, o którym mówimy, to był idealny kandydat do małej obudowy – to jeden z niewielu głośników, który teoretycznie powinien radzić sobie w ciasnych przestrzeniach. I nawet on, ten siłacz wśród subwooferów, dusił się w małym pudle jak złodziej w bagażniku. Membrana z tyłu ma nawet specjalny wentylator, który potrzebuje miejsca żeby oddychać.
A teraz najlepsza część tej całej historii. Gdy porównasz JAKIEKOLWIEK z tych zamkniętych obudów z bassrefleksem o pojemności 1,5 stopy sześciennej (około 42 litrów) dostrojonym do 25 Hz, wszystkie trzy wyglądają jak chore koty. Bassreflex daje ci więcej basu, głębszego basu, potężniejszego basu. Zamknięta obudowa może ma „lepszą jakość dźwięku”, ale płacisz za to stratą mocy, która dosłownie sięga kilkunastu decybeli w najniższych rejestrach.
Anatomia oszustwa sklepowego
Wiesz, co jest najbardziej obrzydliwe w całej tej branży? To, że handlarze doskonale wiedzą, że sprzedają ci gówno. Ten ośmiocalowy „subwoofer aktywny” w pudełku wielkości teczki, który kosztuje 5000 złotych i ma naklejkę „1000W”? To jest matematyczne, fizyczne, akustyczne kłamstwo. Nie można oszukać fizyki. Nie można sprawić, żeby małe pudełko brzmiało jak duże, nieważne ile wat w nie wpakujesz. To jak próba zmuszenia chihuahua żeby szczekała jak owczarek niemiecki.
Dziesięć cali? W małej obudowie? Zapomnij o basie poniżej 50 Hz. Dwanaście cali w pudełku, które zmieści się pod siedzenie? Marzenie ściętej głowy. Piętnaście cali? TERAZ gadamy! Ale wiesz co? Piętnaście cali tym bardziej potrzebuje obudowy, która będzie miała co najmniej 80-100 litrów jeśli chcesz zamkniętej konstrukcji, a jeśli mówisz o bassrefleksie – niewiele mniej. To jest pudełko wielkości telewizora z lat 90. To jest coś, co zajmuje MIEJSCE. I właśnie dlatego handlarze nie chcą ci tego sprzedawać – bo wiesz co sprzedaje się lepiej? Mały, zgrabny, „designerski” subwoofer, który pasuje pod stolik do kawci i „nie przeszkadza w wystroju”, bo wiedzą kto rządzi u ciebie na chacie.
Prawda dla ludu
Ci wszyscy sprzedawcy, którzy mówią ci, że technologia poszła do przodu i „już nie potrzeba takich dużych obudów” – kłamią ci prosto w oczy. Technologia poszła do przodu w dziedzinie materiałów, efektywności, mocy wzmacniaczy. Ale fizyka powietrza jest jaka była. Fizyka fal – ta się nie zmieniła od czasów Einsteina. 20 Hz to 20 Hz i taka fala ma jakieś 17 metrów długości i jeśli chcesz ją wygenerować porządnie, potrzebujesz głośnika, który potrafi przesunąć MASĘ powietrza, i obudowy, która da mu przestrzeń żeby to zrobić.
Więc następnym razem, gdy jakiś handlarz będzie ci wciskał kompaktowy cudowny subwooferek, który „brzmi jak dużo większe modele”, zapytaj go, jak głęboko ten cud techniki schodzi. Poproś o specyfikację. Zapytaj o SPL przy 30 Hz z pomiaru. I patrz jak zaczyna się jąkać i zmieniać temat na „ale jaki designerski, prawda?”.
Bass nie kłamie. Tylko ludzie kłamią. Zwłaszcza ci, którzy chcą ci sprzedać coś małego, ładnego i bezużytecznego.
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.