Elegancka śmierć hi-fi, czyli o tym, jak chiński pendrive wypowiedział wojnę złudzeniom

Siedzę przed ekranem komputera, który – pozwól, że to powiem – kosztuje więcej niż moja świadomość jest warta. Przed sobą mam również urządzenie audiofilskie o cenie zbliżonej do miesięcznego czynszu. Urządzenie, które wciąż uważałem za wyznacznik jakości, dowód moich gustów, talizman przeciw podejrzeniom o głuchości. I nagle pojawia się na mailu oferta wyprzedaży – chiński pendrive za 48 dolców.

Tak, to już drugi bonus do tego

Brzmi jak początek antyreklamówki, ale to początek zeznań.

Kiedy Pani Fizyka wchodzi do sali rozpraw z marketingiem

Moondrop – producent słuchawek inspirowanych mangą, czyli dokładnie taki typ firmy, którą w naszym świecie najchętniej ignorowaliśmy – opakował dwa chipy CS43198 w plastik i puścił w świat. Pendrive. Wielkości zapalniczki. 48 dolarów.

Specyfikacja czyta się jak żart:

  • 132 dB dynamiki
  • 0.00014% zniekształceń
  • 8-pasmowy parametryczny equalizer
  • Aplikacja do DSP wysokiej precyzji, która zapisuje konfigurację wewnątrz urządzenia i może zasymulować dowolne brzmienie

Błażej chciał porównać z RME, które miałem nadzieję, że będzie moje „foreva”, ma/posiada:

  • 120 dB dynamiki
  • 0.0001% zniekształceń
  • 5-pasmowy EQ

To jest 23:1. Stosunek ceny do praktycznej przewagi. Albo raczej do jej braku.

Czuję się oszukany? Czuję się głupi? No nie…

Eversolo. Czyli 1980 dolarów za…

Mój kolega – i muszę to powiedzieć ostrożnie, żeby nie zranić – zarabia tak, że pozwala sobie na Eversolo DMP-A8. Elegant, minimalistycznie złośliwy, napędzany Androidem (lol), stworzony dla ludzi, którzy nie mogą zdecydować, czy są zwolennikami hi-fi czy tabletów.

Brzmi pięknie – przepraszam, wygląda… pięknie. 5 kilogramów aluminium aviation-grade, nagrody EISA (można zamówić se w necie), ekran dotykowy, dostęp do Tidala i Qobusza. Jedna z tych rzeczy, którą pokazuje się gościom i mówi: „To streamer”. Gość kiwa głową, nie bardzo wiedząc, co to oznacza, ale domyśla się, że to drogo.

Specyfikacja? 128 dB dynamiki.

Mniej. Niż pendrive za 48 dolarów.

W tym momencie dzwonię do niego:

– Słuchaj, za różnicę między twoim streamerem a tym pendrivem…

– No?

– …możesz kupić gaming PC z RTX 4070 Ti.

– I co z tego?

– Który będzie lepszym streamerem. Plus pograsz se w Cyberśmiecia na ultra.

Rozłącza się.

Ekonomia

Siadam nad arkuszem i liczę. To bardziej przydatne niż słuchanie.

Eversolo za 1980 dolarów oferuje:

  • Streamowanie Tidala (laptop za 100 złotych to robi)
  • Ekran dotykowy (każdy tablet za 100 to robi)
  • Przedwzmacniacz (DAWN PRO 2 ma/posiada – 4.1 Vrms)
  • Piękną obudowę z aluminium (laptop wygląda gorzej, ale są ładne laptopiczki)
  • Androidowy interfejs… ech.

Czyli płacę 1980 dolarów za:

  • Unikanie zakupu laptopa
  • Меtal z certyfikatem
  • Prestiż na półce

RME za 1100 dolarów daje:

  • 5 pasm equalizera zamiast 8 (przegryw)
  • 7V output zamiast 4.1V (potrzebne dla 0.1% urządzeń studyjnych)
  • Niemiecki certyfikat pochodzenia (OK – praca cię uwolni)
  • Pilot (telefon też może być pilotem)
  • Dwa wyjścia słuchawkowe (remis!)

Czyli płacę 1100 dolarów za:

  • Spokój ducha nazywany „niemiecką jakością”
  • Pilot
  • Możliwość słuchania na dwóch słuchawkach, gdy rodzina nie chce mnie słuchać

Eee…

Granice technologii i granice słuchu

132 decybele dynamiki to więcej, niż ucho człowieka może rozróżnić między szeptem a startem myśliwca. W żadnych okolicznościach. Pod żadnym pretekstem. Nawet jeśli będziesz słuchał przez najdroższe słuchawki, które mogą być referencyjne dla nartników.

0.00014% zniekształceń to poziom, przy którym kwantowy szum atomów w przewodzie jest głośniejszy niż sama konstrukcja.

8-pasmowy parametryczny equalizer w domenie cyfrowej, przed konwersją D/A, pracujący na 32 bitach, to narzędzie lepsze niż studia nagraniowe miały jeszcze przed chwilą. W pudełku za 48 dolarów.

Technologia osiągnęła punkt zwrotny chyba.

Przyszłość kosztuje mniej

RME będzie jutro na OLX. Będzie opisany: „Stan idealny, nigdy nie słuchałem dostatecznie uważnie”. To będzie czyste kłamstwo. Słuchałem bardzo uważnie. Właśnie dlatego wiem, że szału nie ma.

Kolega z Eversolo będzie twierdził, że jego streamer „brzmi lepiej”. Że „streamowanie z dedykowanego urządzenia ma inną jakość”. Że „laptop wprowadza zakłócenia”.

Ma rację w jednym: jego Eversolo wygląda lepiej – jego zdaniem.

Czy to jest warte 1980 dolarów?

Dla niego – może. To jego pieniądze, jego złudzenie, jego prawo do bycia oszukanym. Dla mnie?

Preferuję peceta, DAWN PRO 2 i 1900 dolarów w kieszeni.

Koniec i początek

To jest koniec jednej ery. Moment, gdy marketing kapituluje przed fizyką. Gdy prestiż jest tańszy niż obojętność. Gdy świadomość konsumencka wrzeszczy: „Dosyć już tej religii!”.

Za 48 dolarów.

8 90647549 9385 4058 8230 6f092513f8f4

Werdykt bez litości

RME: 6/10 – Stracił główną przewagę. Zostaje prestiż i 7V dla garstki przypadków w studio.

Eversolo: 5/10 – Piękny, drogi, zbędny. Za różnicę w cenie macie peceta który zrobi to samo, lepiej, plus tysiąc innych rzeczy.

DAWN PRO 2: 11/10 – Koniec epoki. Za 48 USD demoluje urządzenia za tysiące.

Witajcie w przyszłości. Nie jest taka droga, jak wam ktoś powiedział.


P.S. Właśnie zamawiamy kolejnego pendraka…

Dodaj komentarz