Przewodnik dla tych, którzy chcą słuchać muzyki zamiast płacić za nowe BMW sprzedawcy
Po co w ogóle o tym mówić?
Przemysł hi-fi przypomina mi handel samochodami z lat 70. Pełno facetów w tandetnych garniturach, którzy próbują wcisnąć wam coś, czego nie potrzebujecie, za cenę, której nie rozumiecie. Z tą różnicą, że zamiast „ma tylko jednego właściciela, staruszka jeździła do kościoła”, słyszycie „ciepłe brzmienie klasy A z holograficzną sceną”.
Problem w tym, że większość z was popełnia te same błędy co ja kiedyś. A że jestem już za stary na naukę przez pomyłki, postanowiłem napisać ten tekst.