Czyli jak nie przepalić kasy na nowy sprzęt, tylko ogarnąć stare paczki
Słuchajcie chłopy, widzę że macie gdzieś w piwnicy albo na strychu stare kolumny po dziadku. Pioneer, Unitra, jakiś randomowy Grundig z lat 70-tych. I myślicie sobie – „kurna, to gówno brzmi jak karton, ale coś w tym jest”. No i macie rację. Bo z tych starych kołków można wycisnąć więcej niż z niejednego nowego produkcyjniaka ze sklepu teraz.
Po co w ogóle się bawić w ten tuning?
Bo stare kolumny to często solidna konstrukcja, solidna paczka i przyzwoite głośniki. Problem w tym, że z czasem się rozjechały tweetery, kondensatory wyschły, wypełnienie zgniło. Ale podstawa jest i to jest właśnie ten moment, kiedy możesz zrobić sobie porządne monitory za ułamek ceny nowych.