Felieton o tym, jak przemysł audio zamienił miłośników dźwięku w neurotycznych kolekcjonerów wykresów
Obserwuję świat audiofilii od lat i z każdym rokiem jestem bardziej przekonany, że większość ludzi zapomniała, po co w ogóle kupuje sprzęt audio. Nie po to, żeby – broń Boże – słuchać muzyki. Ale żeby mieć o czym dyskutować na forach, czym się chwalić i co w nieskończoność ulepszać. Witajcie w świecie, gdzie stosunek sygnału do szumu 115 dB jest powodem do wstydu, a przyznanie się, że lubicie Metallicę, wymaga odwagi cywilnej.