Felieton o tym, dlaczego twój pokój brzmi jak kibel na dworcu (i co z tym zrobić)
Siedzisz w swoim M3 na Gocławiu w kredycie na 35 lat albo w przerobionej oborze pod Radomiem odziedziczonej po babce – nieważne. Ważne, że przed tobą monitory, które kupiłeś za pół wypłaty, interface za drugie pół, i masz w końcu przekonanie, że wreszcie zaagrasz coś, co zabrzmi jak u ludzi. Wciskasz play. I słyszysz… ale ej. Bas dudni jak autokar na Okęciu. Werbel brzmi jakby ktoś walił patelną o ścianę. Wokal tonie w jakiejś akustycznej zupie, w której pływają resztki sobotniej imprezy u sąsiada i twoje rosnące poczucie, że może jednak marketing miał rację że trzeba było jednak zamiast monitorów postawić wielkie podłogowe landary od niemca.
Gratulacje. Właśnie odkryłeś, że problem nie leży w sprzęcie. Problem leży w TOBIE i w twoim pokoju.